Dialog podczas zabicia Kochana:

Marbus:
Nie! Bez Kochana nie uda mi si poprowadzi klanu!


Dialog podczas zabicia Marbusa:

Marbus:
Um... Umieram...


Dialog podczas zabicia Krulla Skay:

Krull Skaa:
Trolle nie poradz... Sobie...


Dialog na koniec tur:


Marbus:
Nieee... Teraz nie uda si nam ju ocali naszego klanu!


POCZTEK:

Marbus:
A wic dotarlimy do Sunek Dalu... Wida, e zima nie oszczdzia i tego miejsca. Ale co jest nie tak. Nawet przy takiej pogodzie powinnimy zosta zauwaeni przez patrole.

Kochan:
Kuzynie, co jest zdecydowanie na rzeczy. Wargi s niespokojne. Zachowuj si, jak na bitwie. Miejmy nadziej, e nie przybylimy za pno.

Marbus:
Elgerus nigdy nie nalea do opanowanych wodzw. Jeli rozgorzaa tutaj bitwa, walczyby do ostatniego orka, nikomu nie pozwalajc uciec z pola walki. Na razie sprawdmy, co si stao. Byle ostronie. Nie chc ryzykowa kolejnego spotkania z tymi upiorami.



DIALOG PO SPOTKANIU PIERWSZEJ JEDNOSTKI:

Kochan:
To orkowie Elgerusa... Ale co oni robi!?

Elgerus:
Walczcie, ndzne kundle! Walczcie, jeli chcecie si poywi twardym misem trollich szczenit!

Krull Skaa:
Ork szalony. Gd zama jego umys. Krull nie odda ani jedno szczenie!

Elgerus:
Syszelicie go, chopcy!? Temu staremu capowi wydaje si, e moe wydawa nam rozkazy! Bdzie pierwszym, ktrego wrzucimy do gara!

Marbus:
Co tu si dzieje na hord!?

Krull Skaa:
Inny ork?

Elgerus:
Kim ty do diaba jeste!?

Martwa Ryba:
Panie, to Marbus. Wdz orkw z twierdzy Bag'not. Pono jest mionikiem goblinw i sucha si kuzyna, ktry sypia z kundlem.

Elgerus:
Tak. Tak... Syszaem o nim. mie niewart posuchu... Wyrn go! Na pewno przynis ze sob wystarczajco jedzenia, by napeni nasze brzuchy!

Martwa Ryba:
Ale... Panie... Jest ich niemale tylu, co nas...

Elgerus:
Zamknij si, Kunus! Ja tutaj dowodz! Zatem, Marbusie, mam nadziej, e naostrzye swj miecz. Pozwol Ci nim podern sobie gardo, gdy moi orkowie Ci ju dopadn.

Kochan:
To chore... Nie da nam nawet doj do sowa. I ta rze... Naprawd chcili zje trolle.

Marbus:
A wic tak... Najpierw umarli, potem zawierucha, a teraz przyjdzie nam walczy przeciw naszym braciom. Ale czy daj nam wyjcie? 

Krull Skaa:
Inny ork... Mdry ork? Trolle pomog pokona orka ze zamanym umysem.

Marbus:
Tak... To uczciwa oferta. Pozbdmy si ich, a potem zastanowimy si, co czyni dalej.

Krull Skaa:
Zgoda. Wymarsz, dzieci. Pora bi. Pora bardzo mocno bi.





PO ZABICIU OBU PRZYWDCW WROGA:

Marbus:
I to by byo na tyle...

Kochan:
Wyrnlimy wszystkich wojownikw. Zostali tylko orkowie niezdolni do walki. Co z nimi zrobi, kuzynie?

Marbus:
Nie potrzeba nam wicej mord do wykarmienia, jednak nie powyrzynam tych, ktrzy nie podnili na nas rki. Wcielcie ich do kobiet i dzieci, ktrzy id razem z nami.

Krull Skaa:
Wdz ork- mdry ork. Przewodzi lepiej, ni poprzedni. Trolle chtnie przyczy si do wodza orka.

Kochan:
Wsparcie ze strony trolli byoby nieocenione w takim terenie.

Marbus:
Chtnie przycz do swojej armii Ciebie i Twoje szczenita, trollu.

Krull Skaa:
W takim razie ja i moje dzieci bdziemy bi si dla Ciebie.